Co słychać w sezonie ogórkowym? Czyli czy nasz włodarz faktycznie sprzyja mieszkańcom?

Nadesłane przez mieszkańca:

Jak wiadomo koniec pierwszego półrocza w samorządach to podsumowania roku minionego, czyli tzw. absolutorium dla władzy wykonawczej, a mówiąc wprost dla wójta, burmistrza lub prezydenta.
W tym przypadku chodzi o wójta gminy Celestynów Stefana Traczyka, który już drugą kadencję rządzi gminą. Ocena tych rządów należy do reprezentantów społeczeństwa czyli radnych.
Niestety pan Traczyk, jak dotychczas, nie uzyskał ani razu pozytywnego werdyktu. Zapewne spodziewał się takiej oceny również za 2012 rok albo ją zlekceważył, ponieważ nie zaszczycił posiedzenia Rady swoją obecnością. Ponoć w przeddzień sesji wyjechał na urlop.
Ciekawi mnie samopoczucie włodarza któremu radni po raz szósty mówią , że nie nadaje się na to stanowisko, a on … nie traci nadziei? Nadzieja matką głupich? Szkoda, że cierpi na tym nasza gmina.

Zupełnie inną sprawą jest kwestią prawna. Po co ustawodawca wprowadził absolutorium, które w takich przypadkach nie wnosi bezpośrednio wraz za swoim wynikiem konsekwencji personalnych, nawet jak w tym przypadku po wielokroć. Referendum mieliśmy raz. Pan Stefan dostał ostrzeżenie ale spłynęlo to po nim niczym woda po kaczce. Buta, pycha i ignorancja społecznych nastrojów jest porażająca. Na sesję Rady Gminy 26 czerwca stawiło się dwanaścioro radnych, z których jedenaścioro głosowało za nieudzieleniem wójtowi absolutorium. Radna Malwina Klejn wstrzymała się od zajęcia jednoznacznego stanowiska. Zatem wygodny unik radnej świadczy o jej czytelnej zależności od poparcia poczynań urzędu. Lepiej już chyba było nie przyjść wogóle jak radny Pawlak i Strzeżysz. Absolutorium było najdłużej omawianym tematem, także
z uwagi na ustawowy wymóg czytania wielu dokumentów. Zwrócił na to uwagę początkujący radny Wiesław Muszyński, uzasadniając swoje stanowisko tym, że wszyscy radni przecież tę lekturę mają odczytaną i przedyskutowaną na posiedzeniach Komisji, mają ponadto wszystkie te dokumenty
w garści. Obecny na sali radca prawny zalecił jednak czytanie.
Z bardzo obszernego porządku obrad zdjęto, jako niedopracowany, punkt o przyjęciu zaktualizowanej „Strategii Rozwoju Gminy Celestynów”. Zdecydowaną większość przewidzianym w programie sesji uchwał przyjęto jednogłośnie np. znowelizowany Statut GOPS, oddanie
w dzierżawę dwóch małych działek gminnych czy w sprawie udzielenia pomocy finansowej
w formie dotacji celowej Powiatowi Otwockiemu na realizację trzech zadań inwestycyjnych przebudowę trzech dróg powiatowych (w Jatnem, Glina -Pogorzel, i ul. Obrońców Pokoju
w Celestynowie od Mokrej do niestrzeżonego przejazdu). Łączna kwota dotacji to kwota 434.885 zł. Co ciekawe zadanie będzie realizowane z powiatem w stosunku 50% do 50%. W tym miejscu radny Muszyński (pewnie nieco złośliwie) zapytał kto będzie sprawdzał procentowy udział Powiatu skoro ma on być w postaci robocizny wyliczonej przez ZDP co jak wiadomo daje duże pole manewru.
Burzę w przysłowiowej szklance wody wywołało bardzo emocjonalne, ale przekonywujące, wystąpienie radnego Zbigniewa Konefał w sprawie nielegalnej jego zdaniem wymiany pieca olejowego na piec na ekogroszek w szkole podstawowej w Ostrowie. Aby wzmocnić swoje racje pan Konefał zaprosił na sesję rzeczoznawcę – wykładowcę akademickiego, który spokojnie
i merytorycznie wyjaśnił zaistniałe rażące błędy i zaniedbania. Z determinacją godną lepszej sprawy wobec stanowiska obu Panów wystąpił sekretarz gminy Dariusz Kołodziejczyk.
Gdy emocje nieco opadły, poproszona o zajęcie stanowiska pani wicewójt Magdalena Mąka,
ze stoickim spokojem enigmatycznie stwierdziła, ujmując rzecz kolokwialnie – wszystko jest
w porządku.
Podczas dyskusji nad poprawkami do tegorocznego budżetu, radny Jacek Poplewski, znany
z logicznych i stonowanych wypowiedzi, podzielił się refleksją, z pozoru bardzo oczywistą cyt. „Budżet powinien być tworzony pod potrzeby mieszkańców i na miarę możliwości finansowych Gminy”, co w domyśle jak sądzę miało znaczyć: a nie pod kątem obietnic wyborczych.
Jak powszechnie wiadomo w całym kraju toczą się burzliwe dyskusje w kwestii przyjęcia regulaminu w sprawie utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy. Podobnie było w Celestynowie. Przyjęto go 11 głosami za przy jednym przeciw. Przeciw była Malwina Klejn.
Nic dodać, nic ująć. Gorzej było ze stawką za odbiór odpadów. Urzędnicy zaproponowali kilkanaście zł za śmieci niesegregowane i 7,30 zł za odpady segregowane (od osoby). Na pierwszą stawkę zgodzono się bez zastrzeżeń a nawet ją podniesiono celem zmobilizowania mieszkańców do segregacji, natomiast drugą, radny Tadeusz Floriańczyk, na postawie własnych wyliczeń
i propozycj komisji Rady Gminy, zaproponował obniżyć z urzędniczego poziomu 7,30
i wyprcowanej przez radnych stawki 6,60 aż do 6,00 zł. Tu o utrzymanie zaproponowanej przez Urząd opłaty walczył upracie gminny sekretarz Dariusz Kołodziejczyk. Ostateczny werdykt Rady
za obniżeniem stawki to: 10 głosów za, 1 przeciw i 1 wstrzymujący się. Jednym z argumentów przemawiających za obniżeniem stawki była informacja urzędników, że z zebranych pieniędzy 60% zostanie przekazanych firmie odbierającej odpady, a za pozostałe 40% mają być zatrudnione dwie osoby do obsługi „problemu śmieciowego”. Trochę dziwi fakt, że urzędnicy z góry zakładają,
iż zbiorą należność za wywóz śmieci tylko od 80% mieszkańców. Radny Floriańczyk poruszył jeszcze jedną chyba dość istotną kwestię, mianowicie wójt na sesjach i w prasie regionalnej kilkakrotnie skarżył się jak to radni zmarnotrawili 21 tys. zł na hucpę referendalną, jak to miał Traczyk w zwyczaju określać, ale ani słówkiem nie zająknął się on w sprawie 300 tyś. zł utopionych w błocie na projekt kanalizacji w Dąbrówce!!! To jest właśnie gospodarność- podsumował radny.
Na zakończene tej relacji może jeszcze kilka zdań o końcowym wystąpieniu radnego Muszyńskiego, który na początku swojego udziału w pracach Rady, jak to określił, chce oczyścić przedpole i dlatego bardzo żałuje, że na sesji nie ma wójta gdyż przygotował pytania właśnie
do niego.
Radny zaczął od sprawy kosztów ubiegłorocznych obchodów 60-lecia Gminy Celestynów i braku pieniędzy na książkę o historii gminy, mimo że ustalanie szczegółów jej treści z urzędem trwało ponad pół roku. Bez przeszkód w kontekście niedofinansowanej publikacji ukazał się za to (oczywiście też potrzebny, ale chyba nie w pierwszej kolejności), opłacony przez Urząd folder „Punkt oporu Dąbrowiecka Góra”. W bieżącym roku miała miejsce 70-ta rocznica odbicia więźniów z czasów wojny (stacja w Celestynowie). W związku z tym Komenda Hufca ZHP przystąpiła do ogłoszonego przez wójta otwartego konkursu na realizację zadania publicznego
w 2013 r. w zakresie, kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego.
Po zakulisowych zapewnieniach, że pieniądze zostaną przyznane, Komenda Hufca zleciła kilka zadań, w tym napisanie, złożenie i wydrukowanie okolicznościowego folderu. Gdy konkurs został rozstrzygnięty okazało się, że wygrało go Stowarzyszenie na Rzecz Zabytków Fortyfikacji
„Pro Fortalicium” w Bytomiu. Przepadły zatem w realizacji nasze dwa podmioty lokalne: ZHP
i Stowarzyszenie Absolwentów i Sympatyków 3 LO w Celestynowie. Stowarzyszenie z Bytomia wygrało konkurs na organizację imprez plenerowych i uroczystości związanych z historią gminy Celestynów!!! Nie od rzeczy będzie w tym miejscu dodać, że komenda Hufca ZHP w Celestynowie od 1982 r. organizuje charytatywnie uroczystości patriotyczne. W tym roku, nie uzyskawszy grosza z Gminy, rocznicowe uroczystości w kwocie ponad 20 tys. zł ta organizacja z konieczności pokryła z własnych skromnych środków. Kolejne pytanie radnego Muszyńskiego dotyczyło pełnego hipokryzji tekstu wójta jaki się ukazał na łamach prasy regionalnej i papierowej „Celestynki”
o radnej Izabeli Filipowicz- Żaroń. Po prostu nie przystoi aby wójt prowadził tego typu rozgrywki grając na społecznych nastrojach. Padło też pytanie, kto finansuje teksty ośmieszające radnych
w Tygodniku Regionalnym i Linii Otwockiej? Pozostało ono bez odpowiedzi przy milczącej zgodzie wymownych spojrzeń w świetle nieboecności pana Traczyka. Ostatnia z ważnych kwestii podniesionych przez radnego Muszyńskiego to konkurs gminny na dotację dla akcji letniej.
W innych gminach tego rodzaju konkursy rozstrzyga się w kwietniu lub maju. U nas drodzy Państwo wójt zajmuje się tym dopiero na kilka dni przed wyjazdem dzieci na kolonie letnie!!! Na szybko wtedy już musi być załatwiony transport, zawarte umowy z opiekunkami i przygotowane miejsca noclegowe, a konkurs w najlepsze się toczy. Czy ktoś w tym gminnym budynku poza radnymi jeszcze myśli? Na wszystkie te i jeszcze inne pytania, sekretarz Kołodziejczyk obiecał radnemu
i pozostałym członkom Rady udzielić odpowiedzi na piśmie. Pozostaje mieć nadzieję, że my, zwykli mieszkańcy też poznamy te odpowiedzi.

Wesley Duduś

2 thoughts on “Co słychać w sezonie ogórkowym? Czyli czy nasz włodarz faktycznie sprzyja mieszkańcom?

  1. Jarmer pisze:

    Nie od dziś wiadomo, że Celestynka to „prywatna” gazeta Pana Wójta. Ciężko w niej znaleźć coś więcej jak zdjęcia i sukcesy wójta. Nie wiem, czy kiedykolwiek doczekam się tekstu radnych, gdzie będą Oni przedstawiali swój „punkt widzenia” na sprawy naszej gminy. Oczekuję na odpowiedź Pana sekretarza na zadane mu pytania. Mam nadzieję, że doczekamy się odpowiedzi…

Dodaj swój komentarz. Podanie swoich danych jest dobrowolne. Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s