Idziemy po wygraną! (bez Traczyka)

W artykule Linii Otwockiej ukazał się autoryzowany wywiad z Anną Sikorą, pełnomocniczką otwockich struktur powiatowych Prawa i Sprawiedliwości, doradcą Jarosława Kaczyńskiego ds. struktur partii i byłą posłanką na Sejm RP.

Na 26 stronie numeru LO z 12-17 listopada 2013 (Gość Linii), w tekście autorstwa Zbigniewa D. Skoczka i Artura Kubajka pod tytułem: „Idziemy po wygraną!” można przeczytać o powodach wykluczenia z PiS wójta Gminy Celestynów – pana Stefana Traczyka. Co dalej ze strukturami PiS w naszej gminie oraz jak zostały ocenione działania pana Traczyka w ramach tej partii dowiecie się Państwo z lektury publikacji w LO źródło: Linia Otwocka:

„Idziemy po wygraną!

Opublikowano: poniedziałek, 25, listopad 2013 08:56
Zbigniew D. Skoczek, Artur Kubajek

Z Anną Sikorą, pełnomocniczką otwockich struktur powiatowych Prawa
i Sprawiedliwości, doradcą Jarosława Kaczyńskiego ds. struktur partii
i byłą posłanką na Sejm RP, rozmawiają:  Zbigniew D. Skoczek i Artur Kubajek.

ANNA SIKORA 2Jako pełnomocnik prezesa PiS ds. struktur ma Pani porównanie ze strukturami działającymi na terenie Polski. Jak obecnie wyglądają struktury PiS w naszym powiecie?
– Cały czas się one zmieniają na plus, choćby z tego względu, że coraz więcej osób się angażuje w naszą działalność. Struktury działają prężnie na całym terenie powiatu, może tylko z wyjątkiem gmin Osieck i Sobienie-Jeziory, gdzie w lokalnych strukturach nie działa zbyt wielu naszych sympatyków. Reszta pracuje pełną parą.
W sumie w naszych szeregach na terenie powiatu otwockiego mamy 60 członków. Dodatkowo 150 aktywnie działających sympatyków.

Czy mając taką strukturę, zna Pani społeczne nastroje w powiecie? Może robiliście jakieś badania wśród mieszkańców?
– Takich badań nie robiliśmy. My się uważnie wsłuchujemy w to, co mają
do powiedzenia mieszkańcy. W tym celu zarząd powiatowy partii spotyka się
z mieszkańcami poszczególnych gmin. Ostatnie z takich spotkań odbyło się m.in.
w Wiązownie. W niedzielę, 17 listopada, będzie spotkanie w Gliniance z naszymi posłami. Chcemy dotrzeć do jak największej grupy ludzi, popytać o ich oczekiwania
i zaproponować jak najlepsze rozwiązania. Pomagają mi w tym spotkania, jakie odbywam w innych powiatach na terenie kraju, jako doradca prezesa Kaczyńskiego ds. struktur. Ludzie bardzo chętnie mówią o swoich problemach, o tym, co się dzieje w ich lokalnych
ojczyznach. Niestety, lokalne nastroje społeczne potwierdzają, że z naszym państwem
nie jest dobrze.

Czy wobec tego PiS ponownie sięgnie po władzę?
– Jestem przekonana, że tak. Partia polityczna istnieje po to, by wygrywać wybory
i wdrażać swój program. Tu nie możemy uchylać się od odpowiedzialności. Okoliczności sprawiają, że my po władzę oczywiście sięgniemy. I co najważniejsze: wierzę, że będziemy mogli rządzić samodzielnie, bez oglądania się na innych.

A jak na naszym terenie? Czy będziecie wystawiać swojego silnego kandydata na prezydenta Otwocka, a nie jak w poprzednich wyborach, kiedy to wystawiliście przeciw Zbigniewowi Szczepaniakowi nieznaną nikomu kandydatkę i to z Warszawy?
– My zawsze mamy silnych kandydatów. Ta w cudzysłowie „nieznana nikomu osoba” zdobyła ponad 20 procent głosów. Na taki wynik wszyscy ciężko pracowaliśmy.

Nie zmienia to jednak faktu, że mówiło się nawet, iż wystawiliście ją tylko
po to, aby obecnemu prezydentowi łatwiej było wygrać wybory… Promowaliście go nawet na łamach swojej wyborczej gazety. To miał być wyraz cichego poparcia PiS-u dla Zbigniewa Szczepaniaka i koalicji z jego komitetem Otwock Tworzymy Wspólnie.

– Powiedzmy sobie szczerze. Poprzednia kadencja dla Zbyszka Szczepaniaka była bardzo trudna i, co trzeba przyznać, wyszedł z niej wygranym.

Po swoim poprzedniku wprawdzie otrzymał unijne pieniądze na budowę sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, ale tę rozgrzebaną inwestycję, wraz
ze swoimi doradcami, do których zaliczał się – i to pro publico bono

– Artur Brodowski,  musiał dokończyć. I to się udało. Proszę mi uwierzyć, to całkiem dobry prezydent. Po takiej kadencji my liczyliśmy się
z przegraną naszej kandydatki i dlatego naszych drugim wyborem był Zbigniew Szczepaniak. To człowiek, na którego zawsze można było liczyć.
Przy czym chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że my z panem Szczepaniakiem nie mamy żadnej oficjalnej koalicji. Mamy największy w radzie klub radnych, w związku z tym Mateusz Kudlicki jest przewodniczącym rady. Wiceprezydentem Otwocka jest nasz członek, Artur Brodowski, ale, co trzeba podkreślić, do sprawowania tej funkcji został
on imiennie zaproszony…

Bo taka była Wasza nieformalna umowa?
– Nie, nie było żadnej takiej umowy. Prezydent Szczepaniak czekał na Artura Brodowskiego przez ponad pół roku, bo chciał jego konkretnie na wiceprezydenta.
I ja mu się nie dziwię. Artur Brodowski jest znany z tego, że jest świetnym samorządowcem, bardzo pomocnym i odpowiedzialnym wiceprezydentem, który skutecznie sobie radzi z trudnymi problemami zarządzania miejską oświatą. Gdybyśmy mieli umowę, prezydent nie czekałby na Artura Brodowskiego, tylko zatrudnił inną osobę z PiS-u. Takiej umowy nie było, bo od początku Szczepaniak na tym stanowisku widział Brodowskiego. Dlatego powtarzam: nie ma koalicji, jest jedynie ścisła współpraca. Wiem natomiast, że kilka ostatnich decyzji prezydenta spotkało się z krytyczną oceną naszych radnych, o czym we własnym gronie będziemy rozmawiać – choćby o budżecie. A więc nie można zakładać, że zawsze prezydenta będziemy popierać a priori.

Wobec tego, kto będzie kandydatem PiS-u na prezydenta Otwocka?
Czy będzie nim Mateusz Kudlicki?

– Nie wiem. I mówię to szczerze. Zdecyduje o tym komitet. Moim zdaniem sprawa rozstrzygnie się pomiędzy Mateuszem Kudlickim, a Arturem Brodowskim, bo nie widzę na razie innych kandydatów.

Czyli PiS nie poprze Zbigniewa Szczepaniaka?
– Szczepaniak może będzie naszym drugim wyborem… My, jako partia Prawo
i Sprawiedliwość jesteśmy zobowiązani przede wszystkim do wdrażania swojego projektu samorządowego.

Czyli w rządzonym przez PiS mieście Szczepaniak mógłby zostać wiceprezydentem?
– Absolutnie tak nie twierdzę. Powiatowa struktura PiS działa demokratycznie.
Na pełnomocników gminnych członkowie wybrali konkretne osoby. Demokratycznie będą również decydować w sprawie kandydatów. Szanując te zasady, będę oczekiwać
od struktur propozycji. Jak one będą wyglądały? – mam nadzieję już niedługo się o tym przekonać. O tym, kto będzie kandydował w Otwocku, ostatecznie zdecyduje komitet miejski.

Czy PiS będzie chciał mieć również swojego starostę?
– Na ten temat jeszcze nie rozmawialiśmy. Rzetelnie przygotowujemy się do wyborów, aby z gmin ościennych zdobyć maksymalną liczbę mandatów. Chcemy również poprawić wynik w Otwocku. Bardzo nam w tym pomaga swoją postawą Platforma Obywatelska,
od której ludzie się coraz bardziej odsuwają. Chcemy być dla ludzi alternatywnym wyborem. Mam nadzieję, że w wyborach wystartuje Andrzej Mazek z Józefowa. Liczę,
że listę do powiatu z Otwocka otwierać będzie Artur Brodowski. W Wiązownie wystawimy Romana Zdunika. Mamy świetnych kandydatów w Karczewie i Kołbieli. Obecna sytuacja w powiecie bardzo nas niepokoi. Nic nie słychać o pozytywnych działaniach dotyczących szpitala powiatowego, który według nas i pracowników jest szykowany do sprzedaży.
Nie chcemy do tego dopuścić. Druga rzecz to zadłużenie powiatu. Jesteśmy drugim najbardziej zadłużonym powiatem na Mazowszu. Tak nie może być.

Po wykluczeniu z partii Stefana Traczyka, do zagospodarowania pozostaje Celestynów.
– Zgadza się. Myślę, że i tam damy radę. W gminie tej prężnie działają panowie Srebniccy, jak również Jan Szczęsny. Tak więc nie mamy żadnych obaw.

Nieoficjalnie się mówi, że powodem wykluczenia Stefana Traczyka było to, że nie chciał zwolnić z celestynowskiego urzędu Dariusza Kołodziejczyka,
o czym podobno miała Pani rozmawiać z wójtem podczas ostatniej wizyty
w Celestynowie.

– To nie jest prawda. Nie jest tajemnicą, że bardzo negatywnie oceniam osobę Dariusza Kołodziejczyka, a zwłaszcza jego przewodniczenie Radzie Miasta Otwocka, ale jeśli miałby być on powodem wykluczenia wójta Celestynowa, to wniosek złożony byłby już
w ubiegłej kadencji, bo jak dobrze pamiętam, Dariusz Kołodziejczyk już wtedy pracował na stanowisku sekretarza gminy. Prawda jest taka, że ponad miesiąc temu faktycznie rozmawialiśmy z wójtem, jako członkiem naszej partii, ale w sprawie wniosku o jego wykluczenie z PiS-u. Chcieliśmy, aby kilka rzeczy nam wytłumaczył. Nic z tej rozmowy nie wyszło i jeszcze chyba tego samego dnia wniosek został sformułowany. Nie miała
na to wpływu również informacja o prowadzonym przez prokuraturę postępowaniu antykorupcyjnym, o czym dowiedzieliśmy się później. Głównym powodem wykluczenia Stefana Traczyka jest jego obecność na listach pełnomocników i koordynatorów Stowarzyszenia „Republikanie”, któremu lideruje Przemysław Wipler. Dopóki było
to tylko stowarzyszenie, wszystko było w porządku. Po tym jednak, jak stowarzyszenie określiło się, że będzie działać w opozycji wobec PiS, przynależność Stefana Traczyka
do „Republikanów” jest sprzeczna ze statutem naszej partii. Poza tym, do PiS-u należał on od dawna i, niestety, od dawna struktura PiS-u w tej gminie była uśpiona, co może świadczyć, że jakichś znaczących działań w kierunku rozwoju nie było.
Chcę jeszcze podkreślić, że jako partia nigdy nie wpływaliśmy na naszych członków piastujących wysokie funkcje w samorządzie, aby zatrudniały lub zwalniały wskazane przez nas osoby.

To jak Pani wytłumaczy fakt zatrudnienia w otwockim magistracie Pani córki i zięcia?
– Mój zięć, jako absolwent studiów, zapisał się w Powiatowym Urzędzie Pracy w Otwocku jako bezrobotny. Stamtąd trafił do miejskiego urzędu w ramach prac interwencyjnych. Widocznie się sprawdził, skoro następnie zaproponowano mu pracę w charakterze informatyka. Natomiast córka, jako studentka ostatniego roku dziennikarstwa na uczelni ojca Rydzyka w Toruniu, w Urzędzie Miasta, a dokładnie w „Gazecie Otwockiej”, odbywa praktyki zawodowe. Proszę mi uwierzyć, ale w obu przypadkach z nikim w tej sprawie nie rozmawiałam. To już dorośli ludzie, którzy biorą odpowiedzialność za swoje życie.

Czy rozważa Pani start w najbliższych wyborach do Sejmu?
– Bardzo mi się podoba to, co robię, ale gdy będzie wolą mojego prezesa, abym starała się wejść do Sejmu, to na pewno poddam się tej decyzji i ocenie wyborców. Na razie jest mi dobrze. Nie zastanawiałam się nad tym.

Wywiad autoryzowany.”

Przeczytaj też: 

Postępowanie prokuratorskie w Urzędzie Gminy Celestynów

Wójt znów skarży. Tym razem chce większego wynagrodzenia.

2 thoughts on “Idziemy po wygraną! (bez Traczyka)

  1. antylewak pisze:

    Podobno pana Stefana przyjęto ponownie do PiS? Odwołał się… poskarżył na Otwocki PiS? Wychodził, uprosił, popłakał, poopowiadał o hucpie? Znów omamił tych co wiedzą o nim tyle – ile widać na zdjęciach w celestynowskiej czyli jego własnej prasie?

Dodaj swój komentarz. Podanie swoich danych jest dobrowolne. Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s